Autor / Wiadomość

Historia Erblyna Jaskółczym piórem spisana.

Jak oceniasz tę historię?

6- super, naprawdę mi się podoba
0%  0%  [ 0 ]
5- bardzo dobra
0%  0%  [ 0 ]
4- dobra, ale czegoś brakuje
50%  50%  [ 2 ]
3- mogłoby być lepiej
50%  50%  [ 2 ]
2- wychyla głowę z mułu, ale długa droga przed nią
0%  0%  [ 0 ]
1- dno całkowite, wogóle się nie postarałeś, Erblynie...
0%  0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 4
erbello
Okrutny Hawajczyk
Okrutny Hawajczyk



Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 339
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: LO Sienkiewicz, Szydłowiec

PostWysłany: Sob 0:32, 06 Maj 2006     Temat postu: Historia Erblyna Jaskółczym piórem spisana.


Copyright by erbello 2006
[link widoczny dla zalogowanych]

Wydawnictwo:
Palace of Zir
www.zirael.fora.pl

Historia Erblyna Jaskółczym piórem spisana.

Part I
Pokolenie wstecz

Mój ojciec, Goolkor zwany Nieobliczalnym, gdyż jego twarz skrywała transparentna magia, został przymuszon do dźwigania na barkach swych klątwy płomienia. W kajdanach prowadzony przed oblicze Lorda Gerhora aep Hen Edith, by uchronić swe istnienie, zaprzysiągł mu służyć wiernie. Nie było przypadkiem, że właśnie jego jedynego pozostawili przy życiu, z pośród jeńców wojennych, zwykłego szeregowego, który z własnej woli wstąpił do Armii Telboru pragnąc uchronić swój dom i rodzinę przed zagrożeniem, które zapowiadał wiatr niosący żelazną pieśń. Ojczyznę miał głęboko w rzyci, lecz wyjątkowo wtedy miał z nią wspólny interes. Wielu wiedźminów gratulowało mu niebywałych umiejętności, jak na człowieka. Szybko się męczył jednak, dlatego z białowłosym w miarę równe szanse miał tylko przez około pierwszych ośmiu minut. Potem słabł do typowo ludzkich możliwości. To w zupełności wystarczało, niewielu przeciwników zdążyło się dowiedzieć o jego cesze. Nie wiedział też Gerhor aep Hen Edith, lecz szybko nadrobił zaległości…

W grocie przebywali tylko Lord Gerhor, Goolkor, bawiący się z nudów łańcuchem magicznie osłabiających kajdanów, i Goorrok, którego los niedługo stać się miał wzorem dla więźnia. Pomieszczenie oświetlały cztery pochodnie, po jednej na każdej ze ścian, na których malowidła przedstawiały wydarzenia minionych epok. Wejście artysta przyozdobił na wzór portalu, którego wyczarowanie odpowiedzialny był czarownik bohatersko ratujący swą rzyć przed zejściem. Na ścianie przeciwległej ta sama postać, zasiadająca na tronie ze smoczych kości, dzierżąca w dłoni sławny Miecz Bękarta.
Gerhor podszedł do Goolkora, krążył wokół niego. Więzień obserwował go z uwagą, lecz szybko wrócił do zataczania beczek łańcuchem.
- Wkrótce otrzymasz nową tożsamość, stary, Goolkor aep Gerhor, brzmi gorąco, nieprawdaż? Chciałbyś coś dodać przed metamorficznym procesem?
- Go to hell – odpowiedział więzień bez zastanowienia, ze zrezygnowaniem i bezradnością. Już nie zależało mu na niczym, dlatego wykonał atak, od niechcenia, wiedział, że nie kupi nim wolności. Cios został bez wysiłku sparowany.
- Myślę, że jest gotowy, panie – skomentował Goorrok.
Wyprowadzili go w głąb groty, nawet nie wysilali się brutalnością, nie musieli. Po drodze słyszał w którymś z bocznych korytarzy ryk bestii, który wnioskował, że była ona poddawana torturom. Sala, w której wyprowadzanie się zakończyło, przytłaczała swą wielkością, była w stanie pomieścić smoka w czasie lotu o prędkości turystycznej. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, wkrótce miał się przekonać, że się myli. Kształt sklepienia wzorowany był na wulkanie Peakock, dokładnie oddawał jego proporcje. W centrum czekał na więźnia kamienny stół zaopatrzony w te same kajdany, jakie aktualnie nosił w charakterze bransoletek. Modnych ostatnio, jak zauważył. Sezon na więzienną biżuterię. Goorrok na stole położył jedwabną poduszkę, tłumacząc, że, kiedy jego kładli, skarżył się przez tydzień na guzy.
- Zechciej przyjąć środek przeciwbólowy marki El Kijlo Sztacheto Bal – Drewniana Trójca Z Grobowca Kaj Fasza. – rzekł chytrze śmiejący się Goorrok. Goolkor otworzył usta, aby nie utrudniać niepotrzebnie i tak utrudnionej już sprawy do poziomu Ultra Tera Hard Unreal. Został ogłuszony ciosem kija 1k4 w głowę.
- Chyba mu nie smakowało, leki nigdy nie bywają dobre…. – rzekł Goorrok, kiedy więzień bezwładnie upadł na kolana, po czym zarył nosem o posadzkę.
Przez sen słyszał niewyraźnie fragmenty kwestii… „potroić jad pająków”, „niedobrze, tracimy go”, „wyjątkowo szczerbaty ten wilk”. W głowie miał ogólny zamęt, nie wyczuwał bólu, jakim go częstowano w innych częściach ciała. Stwierdził, że się nudzi, jedyną rozrywką było monotonne liczenie dwunastu gwiazdek wirujących w rytmie trenu do RP, państwa mającego w herbie Barnabę.
Obudził go ryk bestii, tej samej, która wtedy przeżywała męki bez znieczulenia Drewnianej Trójcy. Tym razem ryk oznajmiał wściekłość i chęć zemsty. Otworzył oczy. Zielony smok wykonywał właśnie piruet z prędkością turystyczną mnożoną co najmniej 2 razy. Kilka demonów uciekało gdzie popadnie szukając rozpaczliwie mocnej zasady. Gerhor był bliski, aby przyłączyć się do panicznego pościgu, cudem uniknął gniewu smoka chowając się za tronem, który przestał istnieć w mgnieniu oka.
- Goolkor, próba miecza, zabij go, ratuj swoje i nasze życie! – Gerhor zaczął potem wyliczankę imion wszystkich znanych mu bóstw. Twarz jak z obrazka, pomyślał więzień, widząc jego przerażenie w oczach.
- Lepiej rób co mówi. – dodał Goorrok – Możesz teraz dowolnie kontrolować ogień, sądzę, że wiesz jak połączyć to ze swymi dawnym zdolnościami.
Kajdany zostały przecięte mieczem, który oswobodzony zaraz potem otrzymał. Dokonał inkantacji zaklinania przedmiotu płomieniem. Ognisty Miecz Bękarta tknął łusek na ogonie jaszczura. Pierwszy głaz uderzył w mur fortecy. Smok przestał machać skrzydłami, padł na brzuch, lecz Goolkor skutecznie zrobił unik. Od razu ciął zanim smok zdążył się podnieść, lecz Bastard napotkał paradę pazurem łapy, która kopniakiem posłała atakującego pod kamienny stół. Goolkor zrozumiał, że cudem uniknął Drewnianej Trójcy, lecz kwasu może już nie zdążyć. Bestia nabrawszy wdechu, otworzyła paszczę. Goolkor złapał się za nogę stołu, odepchnął się, kopniakiem przewrócił go ryzykując amputacją palców lewej stopy, dziwił się skąd w nim tyle siły. Skała, z jakiej był wykonany stół szybko metamorfował do magmowopodobnej konsystencji. Goolkor nie czekał na kolejny kwaśny atak jaszczura, który, jak pamiętał z ksiąg, potrzebował minuty na produkcję dawki zabójczej toksyny. podniósł się, pewnie chwycił miecz, czując na czole pierwsze krople potu… Zaczyna się – pomyślał – muszę to szybko zakończyć… W trzech krokach był już przy przeciwniku, zmylił go chęcią ciosu w lewą łapę, odskoczył w bok przed zębami, które kłapnęły z siłą zdolną rozgnieść orzech z Góry Conseil, z którego wykonywano jedne z wytrzymalszych zbroi. Szyja stała się łatwym celem, lecz błędnie wymierzony z pośpiechu Bastard tylko przeczesał kilka łusek. Łbem z woleja bestia odgoniła natrętnego komara chcącego upić się smoczą krwią. Goolkor zakręcił się bezwładnie, lecz nie pomyślał, aby wystawić miecz przed siebie. Łapiąc równowagę odskoczył do tyłu, Bastard wyprowadzony zza jego pleców nad głową trafił w sam środek smoczego nosa, z którego wypłynęła krew i glut. Jego obecność oznajmiła Goolkora, że przeciwnik już zdolny jest użyć ponownie kwasu. Nie zdążył poprawić rany, smok frunął już nad nim, czuł narastające zmęczenie, zaczął sapać jakby chciał klimatyzować drogi oddechowe. Miecz przestał wygodnie spoczywać w dłoni, uderzając o posadzkę wydał miły dla ucha dźwięk odbyty echem od ścian wnętrza wulkanu. Myślał, że to koniec, Gerhor ze zdziwieniem stwierdził, że to koniec, z przyjemnością by uciekł, gdyby miał dokąd. Goorrok, nie znał tego słowa „koniec”. Czując potrzebę walki za swych braci, których okładał kijem na powitanie dnia, rzucił zaklęciem Język Feniksa, które szybko dogoniło jaszczura.
- Zaraz będzie pikował… aaaaaa… - Goolkor odruchowo zasłonił twarz ręką. Smok znów przestał machać skrzydłami, opadał rwiąc donośnie powietrze, przygłuszając rykiem wrzaski straceńca, lecz ku zdziwieniu wszystkich, około połowy dystansu dzielącego ich od sklepienia, smok znów poderwał się do lotu spiralnego ku górze, schował głowę pod brzuch najbardziej zginając szyję, jak był w stanie, jednocześnie starając się zachowania strzelistej postawy ciała. Erupcja wulkanu. Smok przebił dach, nie zmieniał kursu dopóki nie znikł z oczu obserwatorom, którzy odskoczyli w bok przed spadającym fragmentem sklepienia.

Dzień ten zapadł w pamięć wszystkim, przyczynił się do odkrycia właściwości odmiany jagód śmiertelnej dla człowieka, lecz redukującej zmęczenie demona, które zostały nazwane Goolkoragodami, później ujawnił się dwuznaczny sens tego słowa. Nie było tajemnicą, że mój ojciec dupczyć lubił równie chętnie, jak często. Dziewki oddawały mu się równie chętnie jak wcale. Lecz kiedyś w przedsionku chaosu struny gitary wygrały romantyczną, jak na metal, melodię, wtedy charakter Goolkora został zdrowo podreperowany za sprawą urodziwej wokalistki, która nie pozwalała sobie na Goolkorcze numery, umiała sparować zamiary i wyprowadzić bolesną kontrę. Rany dały mu do myślenia, przekonały go do twierdzenia, że nie chaos i zło to prawie to samo, że prawie robi wielką różnicę.

Leżeli w komnacie, gdzie wydawała światło tylko jedna świeca, nie przeszkadzając kochankom swym żarem, lecz jej spokojny, nie zmącony żadnym drgnięciem powietrza płomień cicho przysłuchiwał się im, zachowując wszystko, co usłyszał do grobu. On rozkoszował się truskawkowym koktajlem według przepisu z Krzywych Gór. Ona dochodziła, nie ukrywając tego… Ktoś korzystał z lockpicka skryty w szafie, kruk za oknem udawał, że pociąga go spokojny płomień świecy. Imię jego znane powszechnie, jak każdej postaci ważniejszej dla fabuły, jakże banalnie wymyślone przez Overżyca – Krakacz.. A Goolkor się potem dziwił, skąd koledzy znają w szczegółach to, czego nie powiedziałby im przy piwie.
- Kochanie, zawsze mnie zastanawiało czemu masz twarz zakrytą transparencją… nie mogłam nigdy stwierdzić czyś prawdziwie przystojny, jak prawisz.
- Wiem, paskudzi mnie ona, nałożyli mi, aby nikt nie dowiedział się o mej tożsamości, nawet ja sam. Próbowałem zdjąć, bezskutecznie… Igni, kochana, nie rozmawiajmy teraz… Proszę…
- Jestem twoja, mój anonimie…

Tej nocy tchnięto we mnie życie…
Zobacz profil autora
BAZYL
Gość






PostWysłany: Wto 18:16, 27 Cze 2006     Temat postu:


* Byki.
* Drobne bugi stylistyczne.
* Wszscy mają imiona na Gie... Razz
* Metafory są trochę bez wyczucia...
* Generalnie nierówne - na poczatku bardzo dobre, potem słabiej.
* Widać pomysł, widać potencjał, ale brakuje szlifu.
* Zmusiłem się do przeczytania tego tylko dlatego, ze płakałes, ze niekt nie ocenia... Zrobiłem to w nadziei, że bedę mógł napisać co napiszę (bo tak jest faktycznie) - Opowiadanie jest lepsze od tego co zaprezentowała do tej pory Ouzaru (jako, ze to zapewne moje ostatnie chwile na tym forum przed banem, zaznaczam, że jestem zły, ale piszę prawdę Twisted Evil ), ale i tak bez rewelacji, Choć myśle, ze niewielkim nakładem pracy można zeń zrobić bardzo konkretne czytadło.
erbello
Okrutny Hawajczyk
Okrutny Hawajczyk



Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 339
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: LO Sienkiewicz, Szydłowiec

PostWysłany: Wto 20:55, 27 Cze 2006     Temat postu:


Dzięki, nawet nie wiesz jak mi pomagasz Smile
Zobacz profil autora
Ouzaru
Blind Guardian



Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 788
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dunbar, Szkocja
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:18, 27 Cze 2006     Temat postu:


Och, BAZYL doskonale wie Smile Szkoda, że mam tak mało czasu na czytanie... Książka leży i kurzy się na dysku, jakimiś tekstami mnie zasypują... a tu kolejny "odcinek" trza dać Confused Jak wyjdę na prostą z zaległościami, to chętnie przeczytam Smile
Zobacz profil autora
BAZYL
Gość






PostWysłany: Wto 22:47, 27 Cze 2006     Temat postu:


Ja nie pomagam - to wrażenie... Złudzenie apteczne - po prostu to, co uważasz za pomoc Tobie, jest po prostu przeszkadzaniem komuś innemu Wink A poważnie to cos mi się nie spodobało i chciałem zareagować, a tekst naprawdę oceniłem obiektywnie (o ile w ogóle ocena tekstu moze być obiektywna).
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)


 


Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach